PASJA = BIZNES

Pasja- najlepszy biznes na Bali

Po raz kolejny zawitaliśmy do restauracji organicznej Sari w miejscowościu Ubud. Zachwycające miejsce. Przed wejściem do restauracji, wyrażając swój szacunek do miejsca, ściągamy buty. Wchodzimy na taras z widokiem na pola ryżowe. Aktualnie rośnie tu odmiana ryżu wysokiego, który zbiera się na wyspie dwa razy do roku.

Dostajemy karty i zaczyna się szaleństwo. Od samego czytania pozycji w menu ślinianki zaczynają pracować intensywniej. Dla mnie oczywistym jest zamówienie Tropical Ice Coffe, czyli kawy z musem z banana i ananasa – odlot!

Potem wchodzą dania główne które podane są w sposób niezwykle dbały. Piękno zamknięte w prostocie podania. Zobaczcie sami.

A potem chiliout w bungalowie obok restauracji ułożonego między kuchnią, z której smacznie kusi zapach smażonego, świeżego czosnku i chili z nutką carry…

Patrzę sobie na grządki znajdujące się na przeciwko kuchni…pomidorki, ogórki, marchewka- no pięknie- polska wieś- myślę sobie.

*[Do przygotowania wszystkich pozycji w menu używane są tylko organiczne (nie pryskane) produkty. Te które rosną w ogrodach właścicielki tego miejsca, lub na polach rolników, którzy są przez nią edukowani w kierunku globalnego znaczenia pozostania przy uprawie i hodowli bez użycia chemikaliów. ]

Wytrącona z uniesienia …czuję jak aromaty pochłania zapach tytoniu, odwracam głowę i widzę, że dosiada się do mnie balijska kobieta z ziarnkami ryżu przyklejonymi na środku czoła, ciemnymi oczami pełnymi światła i uśmiechem tak ciepłym jak dzisiejsze słońce.

„Thank you for coming again” pada z jej ust z których nie schodzi uśmiech szeroki jak tutejsze przepastne pnie świętych drzew. Jestem zadziwiona tym, że mnie pamięta. Jak miło. W czasie dalszej rozmowy przyznaje się, że ma słabość do naszego języka i po prostu pamięta. A poza tym bardzo docenia gdy osoby, tak jak my rzeczywiście są uważne w czasie jedzenia. Którzy pamiętają o tym, że jedzenie to nie tylko paliwo dla ciała,ale też pokarm dla duszy.

Po dłuższej rozmowie dowiaduję się, że Nila jest właścicielką restauracji- tej i dwóch innych Sari jedna położona w górach (nieopodal wulkanu Batur) i druga bliżej zachodniej części wyspy … tak to się niespodziewanie rozrosło.

DSC_1415BALIJSKI BIZNES

Na pytanie jak to się stało, że teraz jej miejsce uchodzi za jedną z najbardziej znanych przez świadomożerców knajpę. Odpowiada, że wcale nie miała tego w planie. Po prostu robi to, bo czuje, że po to przyszła na ten świat i uczy tego innych- najlepiej jak może.

Ze świadomością, że przyszła na ten Świat po to by zdrowo żyć i dzielić się tą jakością z innymi.

Historia właścicielki jest bardzo ciekawa. Jako dziecko mieszkała na wsi, więc zawsze żywiła się tym, co dawał ogród. Pochodzi z bardzo biednej rodziny, gdzie często nie było co jeść. Powtarzające się sytuacje biedy sprawiły że Nila jako dziecko znienawidziła Bali i jej największym marzeniem było uciec z wyspy. Potem, jako starsza dziewczyna gdy wyniosła się z Bali i  przeniosła się do Indonezji zaczęła jeść ogólno dostępne produkty, zaczęła odczuwać, że jej ciało nie reaguje zbyt dobrze na takie traktowanie. W między czasie była tkaczką, asystentką mechanika, pomocą domową. Zarobione pieniądze wysyłała do swojej balijskiej rodziny. Aż w końcu zarobiła na tyle dużo pieniędzy by wrócić do rodzinnych stron.

Założyła ogród, w którym wszystkie rośliny rosły bez chemikaliów, a przy okazji gotowała dla rodziny i przyjaciół. Z biegiem czasu zaczęła dostawać zlecenia od znajomych na przygotowanie menu na imprezę urodzinową lub uroczystości rodzinne. Z czasem liczne zbiegu okoliczności sprawiły, że postawiła restaurację.

Wszyscy ludzie, którzy pracują w Sari, wcześniej nie mieli pojęcia o gotowaniu. Nila nauczyła ich wszystkiego od początku. Każdy z nich zaczynał od sprzątania i dbania o porządek w ogrodach, w miarę upływu czasu uczę moich podopiecznych nowych zadań. Funkcjonujemy tutaj jak zespół, który po prostu o siebie dba. Tak jak dba o nas planeta ziemia, dając takie bogactwo roślin, warzyw i owoców.

I to naprawdę czuje się w tym miejscu. Za każdym razem gdy opuszczam Sari czuję się zaopiekowana, czuję, że  sama zaopiekowałam się moim ciałem.

CO JEST SUKCESEM?

Balijczycy powtarzają nam, że różnica między nimi, a nami Europejczykami jest taka, że my ciągle pytamy siebie o to, „co zrobić by zarobić więcej pieniędzy”, a oni zadają pytanie „co zrobić by czuć się się jeszcze lepiej”.

Wiemy z książek i teorii, że to jest możliwe, na Bali tego doświadczamy 🙂

Nila twierdzi, że jej sukcesem jest nie nastawianie się na zarobek. Mówi,że zrobiła to dla zdrowia, dobra swojej rodziny i bliskich, a jej najsilniejszą intencją w czasie wszystkich działań była potrzeba dzielenia się stylem życia opartym o zdrową żywność, uprawianą bez wspierania chemikalniami. I zawsze podkreśla, że prowadzi ją wewnętrzne światło, takie uczucie w brzuchu, które jest silniejsze niż jakakolwiek myśl.

Po tych słowach, uśmiechnęłyśmy się do siebie porozumiewawczo i siedziałyśmy jeszcze przez chwilę. To był piękny moment.

Za chwilę pojawiła się ekipa feelingowców – widniejąca na zdjęciu – która ochoczo przywitała Nilę i jej dalsze opowieści…

Bardzo smakowity dzień

Ada Stolarczyk

www.wysokiewibracje.pl

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s