WE WŁASNYM RYTMIE

IMG_0586GILI

czyli maluteńka wysepka jedynie 2,5 godziny motorówką od Bali. I to jaką motorówką! Siedzimy na dachu, pozwalając nogom leniwie zwisać, a rękom radośnie pląsać w rytm muzyki wybijającej bity z głośników. Niesamowite uczucie gdy płyniesz w tylu wymiarach- na łodzi, razem z muzyką i na wyprawowym flow. Bo to już ponad 9 dni wyjazdu. Czyli wystarczająca ilość czasu by zestroić się ze sobą i własnym rytmem na tyle by mieć odwagę za podążanie za własnym instynktem i intuicją- ciałem.

Nieopisywalne uczucie wiatru we włosach, bryzy wody na policzkach i słońca na podniesionych i uśmiechających się mimowolnie policzkach. Tak smakuje bogactwo na amerykańskich teledyskach- myślę sobie w duszy. W takich momentach budzi się we mnie Zorba- ten który kocha celebrować życie.

Z portu idziemy kawałek, mijając kolorowe knajpki, powoli i jeszcze mocno turystycznie poznając klimat tej wyspy.

„A tu będzie dzisiaj nasza wyżerka” – powiedział Pablo, wskazując palcem na mały plac pokryty uklepanDSC08319ą suchą ziemią z ledwo trzymającymi się na własnych nogach stolikami tu i ówdzie. Ok- skinęliśmy posłusznie wiedząc, że nie warto patrzeć na to, co tutaj spotykamy europejskimi kryteriami.  Lubimy dawać się zaskakiwać.

I jakże miłe było zobaczenie tego samego miejsca po godz. 18stej, gdy lokalesi rozłożyli swoje gastronomie. Budki ze świeżo przygotowywanym jedzeniem, ryby, owoce morza, sałatka z kokosem i ananasem, liściuchy z sosem o smaku tropikalnego wieczoru, smażone wszystko, ze wszystkim i na wszystkim. A na deser naleśniki z nutellą babanem i orzechami. ACH!

Oczywiście warunki nie przeszłyby żadnej kontroli sanepidu- dlatego my nauczeni już – domawiamy sobie nasz niezawodny środek wyżerający wszystko- radosną i rodzinną coca cole.

W tych chwilach zawsze przypominałam sobie prawidło mojej kochanej babci- że wszystko jest dla ludzi, a trucizna w odpowiedniej dawce może być lekarstwem. I tego się trzymam.

FLOW

TDSC08435en stan flow, powoduje, że gdziekolwiek się z Moniką wybierzemy, zawsze trafimy dokładnie tam gdzie mamy trafić. Zupełnie bez planu, idąc przed siebie natrafiamy zawsze na niesamowite miejsca i niespotykane sytuacje. Drugiego wieczoru na Gili opierając się pokusie pójścia w to samo sprawdzone poprzedniej nocy miejsce ( z obłędnymi lassie babanowo-ananasowymi i pizzą z krewetkami na spodzie cienkim i kruchym, wybrałyśmy się dalej (ach!jak my lubimy nowe!) i…. natrafiłyśmy na lokal przed którym w głębi plaży znajdowała się scena, a na niej przystrojone młode aktorki odgrywały sceny z Ramajany. ) Więc odrobina otwartości spowodowała, że znów zwiększamy w sobie przestrzeń na doświadczanie. Zupełnie spontanicznie łakniemy kolejną porcję tutejszego dziedzictwa kulturowego.

TRANS

Kolejnym czynnikiem powodującym, że w naszym życiu mogą zaistnieć zmiany, jest puszczanie i pozwalanie na prowadzenie się własnemu ciału. Ono wie. Więc gdy zaufamy na tyle by móc puścić tę biedną głowinę i oddać się rytmowi ciała, robi się przestrzeń na prawdę o sobie samym.

Kolejnego wieczoru przyciągnęły nas bębny, ich odgłosy odbijając się od drzew i parasoli, trafiały do nas, nadając kierunek wieczornej przechadzki po wyspie. Wychodzimy poza gwar przydrożnych knajpek i lokali pełnych ludzi, mijamy kozy, pana na bryczce ciągniętej przez osiołka i dochodzimy do źródła. Do miejsca, z którego wypływają drgania trafiające do naszych serc i brzuchów.1660386-bigthumbnail

Nie wiele myśląc- bo przecież co tu wiele myśleć… rzuciłyśmy się w wir tańca, pozwalając by splatający się szum oceanu i szeleszczących na delikatnym wietrze liści palm oplatał nasze ciała, które poddawały się coraz głębiej rytmom bębnów.

Uwielbiam ten stan gdy totalnie się zatracam, gdy zapominam o kontroli i staje się tylko ciałem, ruchem. Nic więcej nie jest wtedy ważne. Nic poza odczuwaniem. Odchylam głowę do tyłu i spoglądam w rozgwieżdżone niebo. W głębi ciemnego błękitu rozrzucone gwiazdy spoglądają na moje wibrujące ciało. I nagle czuję jak każda z nich jest częścią mnie. Czuje je w sobie. Kosmos wlewa się we mnie, ale robi to tak, jakby powracał na swoje miejsce. W każdej cząstce siebie czuję światło gwiazd, ich prawdę, moją prawdę.

I to bez grama alkoholu ani innych substancji (np. legalnych tu mashrooms:) – taaaakie połączenie.

Tak właśnie wspominam moje Gili tym razem.

Ada Stolarczyk

www.wysokiewibracje.pl 

DSC08458

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s