MATKA ŚWIĄTYŃ

MATKA ŚWIĄTYŃ

mama swiatynia.mBali słynie z niezliczonej ilości świątyń i miejsc kultu. Oprócz uznanych licznych Tempel i miejsc mocy, każde domostwo, hotel, a nawet pole ryżowe ma swoją małą świątynię lub chociażby ołtarzyk, na którym można złożyć podziękowanie bóstwom.

Unoszący się zapach kadzideł sprzyja magii tego miejsca. Jednakże odczuwanie ciarek na całym ciele – to już nie przelewki. Jak się domyślacie gęsia skórka nie była od zimna… więc od czego?

Pewnego dnia odwiedziliśmy Pura Besakih, znaną jako Matka Świątyń. Powstały w VII w.n.e kompleks górskich świątyń tarasowych, który był stopniowo rozbudowywany, obecnie składa się z ponad 30 publicznych świątyń, połączonych z setkami sanktuariów.

Wspinaliśmy się po kamiennych schodach, mijając tarasowo ułożone budowle, które na tle czynnego wciąż wulkanu Agung wyglądały naprawdę imponująco.

W drodze na szczyt mijaliśmy balijskie ceremonie i grupy ludzi całkowicie oddanych chwili obecnej. Pięknie patrzeć na ludzi, którzy modląc się, robią to całymi sobą…

mama modlitwa

Wilgotne i porośnięte mchem kamienne mury opowiadały swoją historię. Głęboki wdech, kolejny krok, a ja wciąż nie potrafię powstrzymać łez wzruszenia napływających do oczu. Więc przestaję… a słone krople zaczynają spływać po policzkach. Nie jestem w stanie określić, co wyrażają. Po prostu są, więc pozwalam im płynąć.

Po wejściu na najwyższy punkt, do którego wiodły ogromne kamienne chody, a  wejścia strzegły dwie smocze głowy… po opowieści naszego przewodnika Kerty o historii miejsca, w grupie zapada cisza. Cisza, która nie wymaga wyjaśnień.

DSC_0483

I tak siedzieliśmy… bez zbędnego gadania, pstrykania zdjęć, ochów i achów… A twarze jakby łagodniały, w oczach pojawiało się światło, oddech się pogłębiał… dobrze tak… po prostu być

PO PROSTU BYĆ PO BALIJSKU

Obserwowanie życia tubylców to sama przyjemność. Beztroska i slow life to determinujące czynniki w ichnym sposobie bycia. Tak inaczej.

Do tej pory pamiętam uśmiech, który pojawił się w mojej klatce piersiowej na widok grupki ludzi, siedzących na chodniku z kawą i kadzidełkiem w ręku. Takie codzienne bycie. A ponieważ myślę obrazami, od razu pojawił mi się blokersowy odpowiednik Pana Miecia z puszką piwa i papierosem. To ciekawa kontra, nie dziwią więc uśmiechając e się trzewia – że można inaczej : )

mama codzienność.m

Odwieczny „problem” głębi i nieograniczoności damskich torebek, również tutaj nie istnieje. Po pierwsze dlatego, że tutejsze damy nie malują się i nie potrzebują tysiąca dodatków by czuć się pięknymi. Są jakie są. A uwierzcie mi- są naprawdę piękne.

I choć przez tysiące lat kobiety tutaj zawsze stawiane były niżej i traktowane jako służące, w ostatnich latach widoczna jest zmiana. Wyzwolone kobiety- jak to powiedział nasz przewodnik Kerta- zaczynają znaczyć tyle, co mężczyzna…

Wszelkie rzeczy wymagające transportu noszone są na głowach, w specjalnie plecionych koszyczkach.

mama glowa2.m

Tekst i zdjęcia:
Ada Stolarczyk
www.wysokiewibracje.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s