OCZYSZCZENIE

NIBY NIC, A JEDNAK

tanah lot siwatynia.m.Na wyspie nie brakuje miejsc, w których można zaznać oczyszczenia, uwolnienia od klątw i złych uroków. Balijczycy nawet nie kąpią się w morzu, wierząc, że tam mieszkają potężne bóstwa i wchodząc do wody, zabiera się ich przestrzeń. Natomiast cześć oddają w położonej na cyplu w Tanah Lot- świątyni mórz i oceanów, przypływów i odpływów. Z szacunku dla żywiołu wody, świadomości, że jest to energia, zarówno dająca życie jak i potrafiąca siać ogromne zniszczenia, do świątyni mają wstęp tylko tubylcy, dla turystów jest ona zamknięta.

Dlatego wejścia do świątyni strzegą kapłani, którzy swym głębokim spojrzeniem, potrafią przeszyć na wskroś. Ale tak przyjemnie przeszyć. Podchodząc do jednego z nich miałam wrażenie, jakby patrząc w moje oczy wiedział o mnie wszystko, tak jakbym dzięki temu spotkaniu sama mogła zobaczyć, co jest we mnie.

tanahlot.m.Można jednak poddać się ceremonii oczyszczenia. W tym celu należy podejść do świętego źródła, które wybija u podnóża skały, na której stoi świątynia  i napić się z niego. Stojący obok w białych sarongach balijscy „kapłani” skropują dodatkowo głowę za pomocą miotełki, tak by wypędzić wszystkie „złe” myśli.  A potem gdy biała głowa jest już gotowa, namaszczają przy pomocy ryżu, przykładając ziarna w na czoło, by otworzyć nas na obfitość. Ceremonię kończy założenie kwiatu migdałowca za ucho, by całość przypieczętować pięknem, jakie każdy nosi w sobie.

I choć całość trwa ok. 3 minut, łącznie z obowiązkowym zdjęciem na facebooka, to dla grupy typu feeling ( jak nazwał nas polski przewodnik Paweł, który towarzyszył nam w czasie wyprawy) ten rytuał może stać się częścią integracji z wyspą.

tanahlot oczy

 Brunatne, pełne głębi spojrzenie kapłana, z którego bije spokój i opanowanie i oczy naszej bogini Mery- pełna blasku. Niby nic- a jednak.

tanahlot deszcz

Pewnego dnia najwidoczniej duchy wyspy zdecydowały, że jesteśmy gotowi na to, by spotkać się z żywiołem wody „po całości”. Tego dnia mieliśmy okazję doświadczyć na własnej skórze, słuchu i węchu balijskiego deszczu, choć my nazwalibyśmy to ulewą lub oberwaniem chmury. Zaczyna się bardzo niewinnie, od kilku ciepłych i dużych kropel, które w mgnieniu oka zaczynają mieć kompanów, więcej i więcej. Aż stajesz przed ścianą wody- lecącej z nieba tak silnie i intensywnie, że wyjście „na deszcz” to dodatkowo solidny masaż. Całość przedstawienia kończyć się po ok. 20 minutach, ziemia część wody wchłania, a część oddaje niebu w postaci pary wodnej. I tak po 20 minutach na niebie znów gości słońce. Przepływ i ciągła zmiana.

Tekst i zdjęcia:
Ada Stolarczyk
www.wysokiewibracje.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s